Moja skarbnica niebanalnych,niepowtarzalnych,nietypowych i zaskakujących podniebienie przepisów. Rezultat poszukiwań i eksperymentów moich własnych i innych.
Blog > Komentarze do wpisu

Dziewiczy śledź Matjas-holenderski delikates- jedyny prawdziwy

śledź matias-holenderski delikates

Chciałabym zaanonsować słynny holenderski delikates- a mianowicie "dziewiczego" holenderskiego śledzia, nazywanego oryginalnie Hollandse Nieuwe lub Maatjesharing. Co oznacza ta nazwa?

Matjas to nie jest ot jakiś tam sobie z gatunków śledzia, Matjas to jest produkt holenderski, który powstaje ze śledzia i to wyłącznie śledzia oceanicznego (Clupea harengus), dlatego po holendersku śledź znaczy haring, a śledź-Matjas znaczy Maatjesharing.

Oryginalna nazwa czyli Matjesharing tłumacząc na polski oznacza dosłownie- "śledź dziewica" (lub dziewic-prawiczek), czyli innymi słowy holenderski matjas to nie taki byle jaki czy zwykły śledź. To młody śledź, który nie osiągnął jeszcze dojrzałości płciowej i nie wytworzył jeszcze w sobie ikry lub mlecza i co istotne, nie przechodził pierwszego tarła. To jest żelazne kryterium.  Poza tym jego preparacja jest też bardzo specyficzna, o czym napiszę dalej. Podejrzewam, że te śledzie, które trafiają na polski rynek, to już niestety śledzie prawie dwuletnie, które z oczywistych i wcześniej wyjaśnionych względów nie mają handlowego prawa nazywać się i być  matjasami. Nazywane są dlatego często przez podrabiającego producenta- śledź a'la matjas. Jednak nawet wtedy, w niczym nie przypominają prawdziwego Matjasa. Nie są już naturalnie tłuściutkie, dlatego najczęściej sprzedawane są w zalewie olejowej lub olejowo-octowej by ukryć ten fakt. A oryginalny matjas nigdy nie jest ani z oleju ani z octu. Błyszczy się zawsze pięknym tłuszczykiem i jest to zawsze w 100% jego włąsny tłuszcz. Tak jak to widać na zdjęciu poniżej. Na rynek marketów pakowane po 2-3 sztuki z porcją posiekanej świeżej łagodnej cebulki. Jest kluczowa !

matjas holenderski - jedyny oryginalny

śledź matias-holenderski delikates

Obawiam się jednak, że w Polsce i w innych krajach europejskich, nazwa ta jest bardzo, bardzo mocno i nie legalnie nadużywana, bo Matjas to nie jest ot taki sobie gatunek śledzia, który można pójść i złowić. Matjas to młodziutki śledź sam w sobie i aby śledź mógł być nazywany Matjasem musi spełniać wiele rygorystycznych kryteriów. Przede wszystkim nie może mieć więcej niż 1 rok życia (!), zanim jeszcze określi się u niego jego płeć. Musi być też złowiony przez holenderska flotę rybacką i musi być oprawiony w Holandii. Matjas to produkt i nazwa chroniona koncesją i prawem handlowym. Nie może dlatego pochodzić z innego kraju. Jest wtedy najzwyczajniej podróbką.

To dzięki Holendrom poznali ten śledziowy delikates już bardzo, bardzo dawno temu min. Szwedzi, Duńczycy, Norwedzy czy Niemcy, nazywając je w skrócie matjes. Z Niemiec po upadku komuny, zaczęto je sprowadzać do Polski hermetycznie paczkowane, spolszczając nazwę na matjas. Teraz można go kupić również mrożonego.

Co w nim takiego wyjątkowego wyjaśniam dalej.

Każdy inny śledź, złowiony już po przebytym tarle jest dużo chudszy od Matjasa i przeznaczany jest na holenderskim rynku już tylko na rolmopsy, lub zwykłe śledzie solone czy słono-kwaśne. Te dwulatki idealnie nadają się też do wędzenia i wtedy nazywamy je -piklingami. Piklingi są już dużo większe od matjasów i wędzi się je w całości z całym środkiem łącznie z ikrą.

Ze 100% poławianych w Europie śledzi (Norwedzy poławiają ok. 70% z nich),... tylko 3% poławianych przez Holendrów kwalifikuje się i przeznaczone jest na produkcję Matjasów. I tylko te 3% jest legalnymi oryginalnymi produktem końcowym owym Matjasem.

A te nadające się na matjasy śledzie, przez pierwszy rok życia dorastają sobie spokojnie i na wiosnę zaczynają objadać się planktonem i innymi małymi organizmami i obrastają w zdrowy tłuszczyk pełen kwasów Omega 3. Poławiane śledzie na Matjasy zawierają dużo tłuszczu, który wynosi ok.1/3 ich całkowitej masy. Mniej więcej od połowy maja do końca czerwca,holenderscy rybacy wypływają na morze Irlandzkie, aż pod szkockie wyspy (w morzu Północnym jest od 1977 roku jest zakaz połowu śledzi) .Tak daleko więc Holendrzy wypuszczają się po dziewicze śledzie, by potem powstały z nich, po specjalnej obróbce chronioną tajemnicą wspomniane Maatjesharing. W Bałtyku występuje inna ryba z gatunku śledziowatych- czyli szprot, (a młody osobnik to-sardynka norweska)...ale to inna bajka.

śledź matias-holenderski delikates

I choć na polski rynek trafiają śledzie zwane mylnie "matjasami", które są już 2 letnie, to jeszcze jedna zasadnicza kwestia odbiera im prawo do tej nazwy. Chodzi o wcześniej wspominany specjalny proces obróbki młodych śledzi, który znają tylko holenderscy koncesjonowani producenci i w Holandii matjasy są sprzedawane tylko w takiej postaci. Mają na to 100% monopol na świecie a technika jest strzeżona jak skarb narodowy. Wiem od zaufanego sprzedawcy ryb, że z takiego młodego śledzia usuwane jest wszystko do ostatniej kropelki krwi, ale pozostawia się trzustkę i żyłkę przewodu pokarmowego. W dalszym tekście poruszę jeszcze ten temat.

I nie ma w tym nic dziwnego, że jest ten proces tak chroniony tajemnicą, skoro zaczęto ją stosować od przełomu XIII i XIV wieku. Zresztą zanim Holendrzy doszli kilkaset lat temu do zupełnej perfekcji w tej technice, zajęło im to kilka stuleci właśnie i nie jedno śmiertelne zatrucie. No ale to już historia. Teraz wszystko jest pod ścisłą koncesjonowaną kontrolą.

Wszystko w tym prawdziwym maatjesharing (matjasie) jest inne niż można się spodziewać, bo i smak i faktura i kolor i aromat jest inne niż w każdemu znanym śledziu. Nie jeden poczęstowany przeze mnie polski smakosz śledzi, który z nie jednej beczki śledzia smakował był jednocześnie zaskoczony i wręcz w niebo wzięty tym czego doznawał jego zmysł smaku. Byli zaskoczeni delikatnością mięsa i tym, że śledzik rozpływał się w ustach. Nie do porównania z tym co pod tą samą nazwą można dostać w Polsce, jak śledź małosolny na przykład. Taki prawdziwy matjas nie jest zbrukany żadnym roślinnym olejem czy oliwą... czy wręcz octem brrrrrr. Tego nie da się porównać. To tak jakby ktoś z kawioru chciał usmażyć jajecznicę.

Matjas jest tak ceniony przez Niemców, że można je dostać (te prawdziwe sprowadzane z Holandii) w Berlinie w Delikatesach Rogackiego....tak słyszałam.

śledź matias-holenderski delikates

 Jeśli na jakimś opakowaniu śledzi w śmietanie lub innej wymyślnej zalewie pisze "matjasy po holendersku", to jest to jakaś zmyślona bzdura bo Holendrzy nie jedzą matjasów w taki sposób. Starsze śledzie i owszem, ale nigdy Matjasy.

Obeszłam w Polsce nie jeden hipermarket, bazar czy winkel i nie znalazłam tych oryginalnych matiasów o jakich tu mówię. Warto więc będąc w Holandii pokusić się o degustację dziewiczego śledzika. Bo te zmaltretowane octem ,że mięso jest wręcz białe są dla mnie zwyczajnie zniszczone. Białko w mięsie po prostu jest ścięte od kwasu octu. Te oryginalne holenderskie są różowo-srebrzyste a mięsko jest soczyste, delikatne, subtelne w smaku, błyszczące i szkliste.

I szkoda tylko,że nie należą do najtańszych, bo taki roczny śledzik kosztuje w maju/czerwcu (wielkie święto śledzia w Holandii), w zależności od wielkości +/- 2 do 2,75 euro za sztukę,...tu na miejscu....ale warto. Poza tym sezonem mogą być o połowę tańsze. I zawsze dostaje się je już oczyszczone tak jak na zdjęciu: bez głowy i kręgosłupa.Pozostaje ogonek a na nim 2 smakowite fileciki.

Aby mogły być sprzedawane pod holenderską oryginalną nazwą i niezaprzeczalną marką jakości maatjesharing lub  Hollandse Nieuwe musi spełniać kilka żelaznych warunków:

1-tłuszcz w gotowym Matjasie musi przekraczać 16 %

2-musi być złowiony w okresie od połowy maja do końca czerwca (nie wcześniej nie później)

3-musi być złowiony przez holenderskich koncesjonowanych rybaków

4-musi w Holandii przejść proces zwany kaken (technika usuwania wnętrzności wraz ze skrzelami, by pozbyć się w 100 % krwi ale bez odcinania głowy, tak by pozostała w środku nieuszkodzona trzustka wraz z żyłką przewodu pokarmowego.

5-musi dojrzewać określoną ilość czasu w 9% solance peklowej a dokładnie oczyszczonej soli kamiennej (zależnie od poziomu tłuszczu)

6-musi przejść następnie specyficzny proces zamrażania w określonej temperaturze (ok. -20*C ) przeciw pasożytom i nicieniom

7-musi przejść specyficzny proces rozmrażania i moczenia po którym poziom soli nie przekracza 3%

6-musi być w konkretny sposób wyfiletowany by usunąć z niego w całości kręgosłup wraz z ośćmi (filety pozostają przy ogonie)

7-przy sprzedaży w temperatura nie może być wyższa niż 7*C.

100 g śledzia zawiera:

16-22 g zdrowych nienasyconych tłuszczy zawierających kwasy tłuszczowe omega3

18 g protein (białko)

witaminy A1,B1,B2,B6,B12,C,D i E

ok.222 Kcal samego zdrowia...bo chyba każdy wie jak cenny i leczniczy jest tłuszcz z omega3

śledź matias-holenderski delikates

A samo jedzenie to też oddzielna technika, bo łapiąc za ogonek macza się śledzik w siekanej cebulce, unosi śledzik do góry, odchyla głowę i śledzik opuszczamy do ust odgryzając po kawałku.....aż do ogonka :))

śledź matias-holenderski delikates

A w czym leży cały sekret obróbki? To dość skomplikowany proces. Ze świeżego śledzia specjalnie przystosowanym do tego nożem (nie usuwając głowy !!!), usuwa się ręcznie skrzela oraz wnętrzności nie uszkadzając ich absolutnie ( chodzi o woreczek żółciowy). Pozostawiana jest tylko trzustka wraz z cienką żyłką przewodu pokarmowego i to jest sedno sprawy. Enzymy w niej zawarte sprawią, że mięso śledzi stanie się delikatne i wręcz maślane tracąc właściwości surowego mięsa. Aby to się stało tak sprawione śledzie trzeba od razu na łodziach chłodzić czyli peklować w dużej ilości soli warzonej, innymi słowy oczyszczonej soli kamiennej (stosunek wagi soli do wagi śledzia, odpowiedni czas i technika zamrażania/chłodzenia oraz późniejsze odmaczanie z soli objęte tajemnicą), jak zresztą też technika sprawiania jak pozostawić w śledziu bez uszkodzenia całej trzustki i przewodu pokarmowego. Wiem, że owo zamrażanie trwa jedynie kilka godzin i kluczowe jest właściwy czas.

Zanim sami Holendrzy doszli w tym do idealnej wprawy kilkaset lat temu,nie jeden rybak stracił życie przez zatrucie pokarmowe. Dlatego jest to wszystko tak mocno chronione tajemnicą. Bo to w tej chwili nie podrabialna jakość.

śledź matias-holenderski delikates

Na potrzeby przyjęcia domowego można pokroić je w kawałki i podać jako koreczki z cebulką marynowaną. Nie spotkałam się by Holender psuł sobie smak tego delikatnego śledzia mieszając go innymi smakami (dodatkami). Cebulka to max. To tak jakby do kawioru dodać trochę tego czy tamtego aby ulepszyć.Profanacja i zabicie smaku.

śledź matias-holenderski delikates

Koreczki z matjasów i marynowanych cebulek

matjasy na holenderskim bazarze rybnym

matjasy jadaja dzieci i dorosli

Gotowe do konsumpcji matjasy holendeskie na bazarze rybnym. Można kupić je na sztuki prosząc o zapakowanie-"inpakken". Do zapakowanych dostaje się również odzielnie zapakowaną sporą porcję siekanej cebulki. Można na ząbek wpałaszować jednego lub dwa na miejscu, obtoczonego w cebulce, co robi praktycznie wiekszość Holendrów. Zamawia się wtedymatjasa, mówiac: "gelijk opeten"-wym. [helajk opejten], co znaczy, że chcemy zjeść od razu na miejscu. Opcjonalnie matjasa można poprosić w miękkiej okrągłej bułce, co znaczy "broodje haring"[broćje haring]. Od najmłodszych lat, kiedy w gryzieniu pomagają już mleczaki, holendeskie dzieci delektuja się holendeskimi matjasami. Samo zdrowie.

mały holender pałaszuje małego matjasa

jak jeść holenderskie matjasy

Poniżej przepis na szybkiego Tatara z Matjasów po holendersku

Polecam by sok z cytryny zastąpić holenderskim ginem Jenever, który ma jałowcowy posmak i świetnie pasować będzie do zimowego świątecznego klimatu.

Wtedy więc gdy chcemy tatarowi nadać charakteru zamarynować najpierw posiekanego matjasa z cebulką i kolendrą lub natką w Jeneverze na pół godziny schładzając go w lodówce. Dalej postępować według przepisu.

Tatar z dziewiczego matjasa holenderskiego z JeneveremTatar z dziewiczego matjasa holenderskiego z Jeneverem

Inna propozycja to:

zobacz↓: Tatar z matjasów marynowane w wódce z melonem i ogórkiem

Tatar z matjasów marynowane w wódce z malonem

zobacz↓: Śledzik do wódeczki

śledzik do wódeczki

zobacz↓: Śledź Matjas z gremolatą

 

Witamina D - źródła pokarmowe

Witaminę D można znaleźć przede wszystkim w rybach morskich. Najlepiej podawać je gotowane, pieczone albo duszone, smażenie niszczy bowiem witaminę D. Niewielkie ilości tej witaminy zawierają również:

  • jajka,
  • pełne mleko i produkty mleczne,
  • oleje roślinne,
  • wątroba,
  • sery dojrzewające.

Witamina D - gdzie jest jej najwięcej.

Węgorz świeży 1200 IU/100 g
Śledź w oleju 808 IU/100 g
Gotowany/pieczony łosoś 540 IU/100 g
Śledź marynowany 480 IU/100 g
Ryby z puszki (tuńczyk, sardynki) 200 IU/100 g
Kaszki mleczno-ryżowe, mleczno-zbożowe 160-480 IU, tj. ok. 64-80/100 ml
Gotowana/pieczona makrela 152 IU/100 g
Mleko modyfikowane > 1 r.ż. 70-80 IU/100 ml
Żółtko jajka 54 IU/żółtko
Mleko następne 40-80 IU/100 ml
Dorsz świeży 40 IU/100 g
Ser żółty 7,6-28 IU/100 g
Mleko krowie 4-1,2 IU/100 ml
niedziela, 12 stycznia 2014, samira.nl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/01/13 03:00:40
Piękny i rzeczowy artykuł.
-
2014/01/13 17:28:32
Dziękuję bardzo.Lubię gdy moi goście wiedzą co im polecam..Pozdrawiam
-
Gość: Bart, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/04/22 13:22:42
Bardzo ciekawy artykuł, wiele się dowiedziałem. A byłem ciekawy, bo ostatni miałem okazję spróbować tego śledzika i zakochałem sie w smaku
-
2014/05/19 10:24:13
takiego śledzikamożnakupićw macro SUPER OPISANY TEMACIK :)
-
2014/05/20 09:30:11
Szczerze niestety wątpię czy te w Macro to prawdziwe oryginalne Matjasy.Jeśli są importowane z Holandii to jest szansa,ale jeśli to polski "wyprodukt" to nie jest to możliwe skoro Holendrzy mają na swój produkt 100% monopol.Wspominam w artykule,ze ta nazwa na polskim rynku jest bardzo nadużywana.
A jeśli takie importowane z NL nawet znajdzie się na polskim rynku to z pewnością w postaci zamrożonej albo pakowanej próżniowo.Nie mniej byłabym szczęśliwa móc się również w Polsce delektować tym smakołykiem-Holenderskimi Matjasami (Nieuwe Haring).
Pozdrawiam.
-
Gość: Her Ring, *.warszawa.vectranet.pl
2014/06/05 22:13:37
Takie śledziki były przed świętami w Lidlu. Seria De Lux. Dwa w opakowaniu, z pokrojoną cebulką w oddzielnym pojemniku. Poezja.
-
2014/06/06 10:36:44
Były do kupienia w Lidlu w Polsce??Jeśli tak to bardzo się cieszę.Dodam tylko,że te paczkowane fabrycznie które są w sprzedaży w marketach wciąż absolutnie nie umywają się do tych świeżych kupionych na targu rybnym z pierwszej ręki lub chociażby w sklepie rybnym ze świeżymi rybami.
Jeśli pomimo tego były pyszne to proszę sobie wyobrazić te z targu rybnego :) Pozdrawiam
-
Gość: LukeD, *.limes.com.pl
2014/06/24 09:35:24
Udało mi się niedawno kupić takie w Gdańsku w sklepie rybnym przy Selgrosie. Mrożone "Made in Holland". Kolor i faktura były właściwe. Smak lepszy niż polskich "matjasów", ale niestety nie to samo co śledzie w Amsterdamie z budki przy ulicy :)
-
2014/06/24 10:40:57
Taaak,te mrożone pakowane hermetycznie nie umywają się do świeżych do kupienia tylko w samej Holandii.A te polskie "matjasy"...nie ma przecież polskich matjasów więc nigdy tych oryginalnych nie podrobią.
Bywam w Gdańsku,będę musiała się pokusić.Zastanawiam się tylko czy wiadomo jest,że takie śledzie po odmrożeniu zjada się takie jakie są tylko z cebulką i nie pakuje się ich w śmietanę czy majonez.Pozdrawiam
-
Gość: ev., *.adsl.inetia.pl
2014/07/11 03:19:18
Jeśli możesz,to proszę zobacz na allegro.Są tam wystawione śledzie holenderskie matiasy-mrożone.Czy warto je kupić ?
-
2014/07/11 12:20:47
Na Twoją prośbę zajrzałam na allegro i na pierwszy rzut oka te śledzie wyglądają podobnie jak holenderskie matjasy choć są dość mocno ściśnięte opakowaniem próżniowym.Ich wielkość się zgadza na pewno,srebrzysty kolor i to,że są już bez skóry również.Zastanawiam mnie jedynie brak jakiejkolwiek etykiety świadczącej o tym,że to produkt sprowadzony z Holandii.Brak też widocznej daty pakowania.Brak jakichkolwiek danych.Nie wiadomo czy tak naprawdę ktoś nie paczkuje ich sobie w Polsce i skąd te matjasy bierze.Jeśli to jednak matjasy to cena jest wyjątkowo atrakcyjna.
Podsumowując-warto zaryzykować.
Ważne by odmrozić prawidłowo czyli wolno w tmp. pokojowej bez zanurzania w ciepłej wodzi czy w mikrofalówce.I smakować jak rodowici Holendrzy bez dosalania czy doprawiania ...z posiekaną cebulką.Noooo chyba,że jest inny kaprys.
Chętnie usłyszę od ciebie twoją opinię o tych matjasach jeśli je kupisz.Będę wiedziała na przyszłość gdy będę w Polsce.Pozdrawiam
-
Gość: ev., *.adsl.inetia.pl
2014/07/18 01:42:54
Kupiłam te matjasy -2 kg.Niestety nie przyszły w takim stanie jak się spodziewałam-miały być zamrożone,a były na wpół rozmrożone.Ogólnie nic się nie stało,gdyż w pierwszy dzień zostało zjedzone około 70dkg od razu.Tak jak napisałaś-z cebulką w oleju.Muszę przyznać-tak pysznych śledzi-w delikatnej solance,tłuściutkich,niesamowicie delikatnych.....nigdy nie jadłam. Delicje !!!!!!! Dwa płaty połączone ogonkiem,różowe w środku,srebrne na zewnątrz-pyszności ! Ponad 1 kg zabezpieczyłam w weku ,przelewając śledzia (płat podzielony na 2 kawałki) olejem słonecznikowym.Teraz w każdej chwli mogę go "wyłowić" i cieszyć się prawdziwym matjasem.
-
2014/07/18 11:36:37
Bardzo się cieszę,że byłaś jednak pozytywnie zaskoczona wyjątkową delikatnością tych holenderskich prawdziwych matjasów.Pomyśl tylko o ile pyszniejsze muszą być te świeże nie mrożone takie jakie można kupić tu na miejscu w Holandii.Ich własna soczystość pełna zdrowego tłuszczyku omega3 nie wymaga dodatku żadnego innego innego.
Sugerowałabym tylko do przechowania w zalewie zastosować nierafinowany olej rzepakowy zamiast słonecznikowego bo ten nawet się nie umywa do rzepakowego.Śmiem nawet twierdzić,że nasz polski nierafinowany olej rzepakowy spożywany na zimno (nie do smażenia) prześciga oliwę z oliwek.
Dziękuję Ci i dzięki Tobie będąc w Polsce sama zamówię te matjasy.
Odnośnie samej techniki jedzenia tego delikatesu...Holendrzy łapią podwójny filecik za ogonek,obtaczają w siekanej cebulce,która bez trudu przykleja się do błyszczących filetów,odchylają następnie głowę nieco do tyłu,unoszą fileciki nad usta i tak odgryzają kęs po kęsie do samego ogonka :)))To istny rytuał.
Pozdrawiam i życzę smacznego :P
-
2014/07/18 11:42:53
Ev ,jeśli wpadasz od czasu do czasu na mojego bloga to wkrótce wstawię tam specjalnie z myślą o Tobie przepis na tatara z matjasów holenderskich.Pozdrawiam :)
-
Gość: ev., *.adsl.inetia.pl
2014/07/19 22:42:09
Dziękuję,na pewno skorzystam z przepisu...:) Co do oleju,to specjalnie zalałam go słonecznikowym,bo jest całkowicie obojętny w smaku i od lat słyszę (nawet w programach restauratorzy o tym mówią),czytam że takim powinno się zalewać do przechowywania.Na co dzień używam rzepakowego,choć ostatnio podniosły się głosy naukowców,że jest przereklamowany.Ale to pewnie konkurecja (od oleju słonecznikowego) robi złą kampanię... :))) Będąc w Holandii na pewno nie zapomnę o skosztowaniu świeżego matjasa.Temu mojemum nie grozi długie leżakowanie,bo już mocno ubyło z drugiego kilograma-wczoraj koleżanka wręcz się nimi opychała (popijając zmrożona wódeczką).O ile będzie w sprzedaży jeszcze w grudniu ,to chetnie kupię jakiś tydzień przed świętami ze 3 kg i trochę "sprofanuję" holenderską tradycję,bo go podam z różnymi dodatkami,ale na tyle delikatnymi,żeby nie zagłuszyć naturalnego smaku matjasa.Sama rozumiesz-ubrani odświętnie ludzie nie będą chcieli chwytać za ogonek i... :))) Serdecznie pozdrawiam i czekam na przepis na tatara-będzie super na święta !
-
2014/07/20 12:29:30
Tak,masz rację.Przy stole i nie tylko w święta bardziej elegancko wygląda matjasik podany na talerzyku w mniejszych kawałkach.
Mam przepis na marynowane matjasy w Jeneverze (holenderki gin jałowcowy),ale nie wiem czy masz do niego dostęp.Nie mniej wstawię go wkrótce pod tym artykułem.Pozdrawiam
-
Gość: ev., *.adsl.inetia.pl
2014/07/22 03:48:26
Witaj,można dostać Jenever (gin 35 %-butelka 0,7),ale z ceną to nieźle pojechali 82 zł plus przesyłka.Tyle to kosztuje 3 kg matjasów ! Może uda mi się zdobyć taniej ten gin.Pozdrawiam.
-
2014/07/22 10:13:14
No to niezła cena ale Jenever można zastąpić choćby zwyczajną wódką...lub rodzimą żubrówką i świetnie się to komponuje z jabłkiem Granny Smith.Pokrojone w kosteczkę dodajemy z cebulką do matjasów.Pozdrawiam.
-
Gość: Ala, *.kielce.vectranet.pl
2014/10/15 00:47:27
Pierwszy raz te sledzie jadlam w Scheveningen w Holandii. Od razu posmakowały mi. Zawsze , gdy jestem w Holandii kupuję te śledzie. Ostatnio spotkalam je w Aldi na tackach hermetycznie zamknięte z cebulką . Szkoda ,że Polska nie sprowadza ich . Na pewno śledź ten mialby wielu zwolenników .
-
2014/10/15 12:51:17
Alu...nieprawdaż,że te oryginalne Matjasy w Holandii są warte grzechu?Uważam,że świeżutkie na bazarze czy od rybaka to rarytas sam w sobie i te paczkowane z Aldika to już tylko alternatywa.Jeśli jadłaś je w nadmorskim mieście Scheveningen to bez wątpienia były najlepszej jakości.I tylko drzaźni mnie to nadużywanie nazwy Matjas w stosunku do śledzia pod każdą postacią.Pozdrawiam
-
Gość: BA, *.static.espol.com.pl
2014/11/18 20:00:58
Witam .Ja kupiłam dzisiaj śledzia holenderskiego w Szczecinie /dzielnica Podjuchy specjalny sklep rybny/ przepyszny polecam. Cena 29 zł kg
-
2014/11/18 20:12:19
Śledź holenderski,ale czy oryginalny matjas?
Dziękuję i wprowadzam namiary na Szczecin.Sprawdzę.Pozdrawiam :)
-
Gość: markus, *.protonet.pl
2014/11/20 19:44:55
może ktoś doradzi gdzie ten rarytas kupić na śląsku w rejonie Tarnowskich Gór , jadłem go w Holandii, raz kupiłem w Lidl(też smaczny). Za info już dziękuję
-
2014/11/21 10:58:23
Myślę,że warto poszukać w sprzedaży internetowej z dostawą tak jak zrobiła to i pisała o tym tutaj wcześniej Ev.Była zadowolona.Ja osobiście w tym momencie nie mam namiaru gdzie można oryginalne holenderskie Matjasy kupić w normalnym handlu na Śląsku.
Może ktoś inny się orientuje????
-
Gość: wojtasinski, *.elk.mm.pl
2014/12/11 17:01:41
Takie holemderskie matjasy we Wrocławiu do kupienia są w sklepie Sudetia na Solskiego 6, co tydzień mają świeże dostawy ryb z targu rybnego w Amsterdamie.

Pozdrawiam z Torunia
-
Gość: Benny, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/08/22 01:40:52
Dania z orginalnym holenderskim Matjasem proponuje restauracja Hanseatic w Kołobrzegu (naprzeciw latarni morskiej).
Fast-food przy restauracji sprzedaje kanapki z rybą:z matjasem holenderskim, łososiem, bismarckiem i smażonym dorszem. Pycha ! Polecam.
-
2015/08/22 09:22:11
Dzięki za tip.Fajnie wiedzieć gdzie skosztować można to co lubimy.Często bywam w Kołobrzegu więc nie omieszkam go tam namierzyć.Pozdrawiam
-
Gość: krist, *.centertel.pl
2015/09/14 19:19:59
Dobry, fachowy opis
-
Gość: asertywny, *.dynamic-ww-3.vectranet.pl
2015/10/22 23:37:14
A ja mam pytanie dotyczące mrożonych matjasów takich jak np. można kupić w Makro.

Czy można jest je na surowo tzn. bez poddania obróbce cieplnej ?? o tej obróbce mówi etykieta, ale ktoś mi mówił, że je je klasycznie tzn. z cebulą.
-
2015/10/23 00:24:50
Napisałam powyższy długi artykuł na temat Matjasów i opisałam w nim ile zachodu kosztuje aby z młodego śledzia stworzyć Matjasa. I nie wiem jak można po odmrożeniu poddać je jeszcze obróbce cieplnej??? One nie są surowe. Po to tyle zachodu w jego mozolnej technice oczyszczania i technice "kaken" by móc je jeść takie jakie są. Te z Makro wystarczy tylko odmrozić (absolutnie nie w mikrofalówce!) tylko naturalnie i są gotowe do jedzenia. Do tego tylko siekana cebulka w której moczymy matjasy i do dziobka :)
Nie wiem o jakiej instrukcji poddawania obróbce cieplnej na etykiecie mówisz. Coś chyba musiałeś źle zrozumieć. Może chodzi tam o tmp. rozmrażania. Matjasy nie smazy się, nie gotuje, nie paruje, nie zalewa. One są gotowe do sporzycia. No chyba,że ktos chce zrobic z nich tatara. W moim wpisie podałam przepisy. Pozdrawiam
-
Gość: asertywny, *.dynamic-ww-3.vectranet.pl
2015/10/26 22:11:41
Dziękuję za odpowiedź. Co ciekawe etykieta serio mówi o obróbce cieplnej, ale może to jakiś błąd polskiego dystrybutora.

Mam jeszcze pytanie o sól peklującą... Czy napewno to jej się używa do produkcji matjasów? Znalazłem informację o "salt-curing" (tu raczej używa się soli kamiennej), ale to nie jest tożsame z curing salt. Etykie matjasów też mówi o soli, a nie o e250 czyli soli peklującej. Generalnie to jeżeli serio to jest sól peklująca to ze względów zdrowotnych nie ma sensu przecież ich jeść, a szkodliwość będzie większa niż w przypadku zwykłych sledzi z benzoesanem sodu...
-
2015/10/26 22:58:20
Do asertywny: w odpowiedzi na pytanie o sól peklującą... muszę przyznać ci plus za spostrzegawczość. Używając skrótu myślowego napisałam [sól peklująca], mając na myśli NaCI czyli chlorek sodu, a dokładniej sól warzoną pozyskiwana z soli kamiennej stosowaną do peklowania. Soli peklowej w czystej postaci E250 nie stosuje się do ryb, a jedynie do peklowania mięsa. To niezaprzeczalny fakt. Dzięki twojej uwadze, skoryguję to od razu w moim tekście tę część skrótu myślowego, by nie wprowadzało to więcej wątpliwości.
Odnośnie tłumaczonych etykiet z obcych trudnych języków na inne... do nich trzeba podchodzić z dużym dystansem. Niezaprzeczalnym faktem pozostaje to, że matjas kupiony zamrożony lub nie zamrożony, to jest już gotowy produkt sam w sobie do spożycia i niech nawet nikomu do głowy nie przychodzi aby poddawać je obróbce cieplnej. Mam nadzieję, że satysfakcjonuje cię moja odpowiedź, Pozdrawiam
-
Gość: Joshua Tree, *.cpe.net.cable.rogers.com
2015/10/31 18:58:50
Hello Samira,
Doskonały artykuł, gratuluję. Nareszcie wiem o co chodzi z matjasami. Jestem wielkim miłośnikiem śledzi ale o tym nie miałem zielonego pojęcia. No, ale jak mówił poeta: 'Taki był mądry i nie wiedział, że ma na doopie przedział'.
Mieszkam w Kanadzie i zaraz sprawdzę, czy matjasy są u nas osiągalne.
Serdecznie Cię pozdrawiam.
Krzysztof Karpowicz
-
2015/10/31 20:19:21
Hello Krzysztof
Dziękuję za pochwałę. Jeśli nie uda ci się namierzyć oryginalnego holenderskiego matjasa u siebie, to jeśli bywasz w Polsce, to z pewnością są do kupeienia w Makro, choć nie wiem ile one tam leżą w zamrażalkach. Bo te z najwyższej półki można dostać tylko w Holandii z pierwszej ręki. Rozpływaja sie w ustach.
Abstrachując.., i nawiązując do przedziału... Moja babcia mawiała, że w życiu nie ma nic prostszego..., od przedziału na doopie :)
Pozdrawiam, Samira
-
Gość: Joshua Tree, *.cpe.net.cable.rogers.com
2015/11/01 13:49:52
Hello Samira,
miło, że odpowiedziałaś, dziękuję. Do Polski latam średnio co dwa lata, sprawdzę w Makro, natomiast jutro sprawdzę u nas i dam Ci znać. W międzyczasie poproszę brata, który mieszka w Warszawie o sprawdzenie w Makro.
Czasami do Polski lecę przez Amsterdam. Czy na lotnisku w któreś z knajpek mogą podawać matjasy?
Lubię Twoją babcię!
Serdecznie Cię pozdrawiam.
Krzysztof Karpowicz
-
2015/11/01 15:51:09
Z pewnością na lotnisku nigdzie matjasów nie znajdziesz. Po pierwsze ze względu na rybny "aromat" ,a po drugie na wymóg sprzedawania ich w schłodzonych stanowiskach: sklepy rybne, gabloty chłodnicze (w supermarketach) lub na targach rybnych (na zewnątrz na lodzie).
Poczytaj komentarze pod moim wpisem, tam czytelnicy dzielą się info. gdzie je można kupić w Polsce. Jeden z nich zamówił je poprzez sprzedaż internetową z dostawą do domu. Oczywiście są w wersji mrożonej, bo inaczej tylko w Holandii. Pozdrawiam
-
Gość: Joshua Tree, *.cpe.net.cable.rogers.com
2015/11/02 17:09:35
Hello Samira,
dziękuję za odpowiedź. Rozmawiałem dzisiaj z bratem w Warszawie i oto co znalazł:
www.facebook.com/rybnywarszawa/photos/pcb.1209043052445606/1209041815779063/?type=3
Ja jutro sprawdzę u siebie w Toronto.
Pozdrawiam.
Krzysztof Karpowicz
-
2015/11/02 20:04:38
Ze zdjęcia domyślam się, że te rybki są oczywiście mrożone. Mogą być też próżniowo pakowane i z grubsza są podobne do oryginalnych matjasów. Tak jak zresztą pisze na etykiecie. Jedynie etykieta i marka Family fish to etykieta jest polskiego producenta i język na niej jest również polski. Czyli nie są importowane z Holandii. Jest taka możliwość, że jeśli są faktycznie oryginalne to polski producent sprowadza je masówką w beczkach lub dużych pojemnikach bo taniej i sam je paczkuje w Polsce. Nie wiem. Ciężko wyczuć. Warto zaryzykować, nasiekać świeżej cebulki i sprawdzić jak smakują. Powinny być same z siebie tłuściutkie tak,że cebulka od razu się do filetów lepi. Jestem ciekawa daj mi znać, I nie omieszkaj porównać kiedyś tych z najwyższej półki. Ponoć w Berlinie można je dostać w Delikatesach. W jakich? Wspomniałam o tym w artykule. Pozdrawiam
-
2015/11/02 20:19:37
______________________________________________________________________
ZAWSZE WIELBIŁAM ŚLEDZIE, ALE PO TYM OPRACOWANIU! *****
TERAZ DLA MNIE ŚLEDŹ TO KRÓL NA RYBNYM STOLE: C-U-D-N-E...

______________________________________________________________________
-
2015/12/11 18:03:47
Super opis od czterech lat sprowadzam ryby i owoce morza z Holandi,od niedawna Matjasy w opakowaniach próżniowych nie mrożone ,porcja do spożycia ,tylko na zamówienie bo termin ważności to tylko 7 dni do kupienia w dobrych sklepach rybnych jak chociażby EPI Wrocław lub Targ Rybny Poznań ul.Kramarska Pozdrawiam i życzę smacznego
-
Gość: Kasia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/12/13 10:02:44
Bardzo ciekawy artykuł ale jedno pytanie nie daje mi spokoju.. Dlaczego w przeszłości spożywanie tych śledzi bywało śmiertelne???
-
2015/12/13 12:40:28
Spożywanie matjasów dawno, dawno temu nie było śmiertelne samo z siebie, ale zdarzały się przypadki śmiertelnych zatruć pokarmowych, co zresztą wyjaśniam w artykule. To wszystko zdarzało się setki lat temu, zanim zajmujący się produkcją matjasów holenderscy rybacy doszli w tym do wprawy i rozkminili tajniki konserwowania surowych śledzi. Oryginalny matjas bowiem to surowy młody śledź, przechodzący obróbkę bez żadnego octu, oleju czy innego środka konserwującego. Wszystko co ma kontakt z matjasem to jedynie jego własne enzymy znajdujące się w trzustce i sól+woda (dawniej woda morska gdy nasza planeta była czysta i nie zatruta), no i na końcu niska temperatura oczywiście. Dlatego też aby zachować jedyną najwyższą jakość oryginalnego matjasa i zapobiec niebezpiecznym podróbkom, Holendrzy są jedynymi producentami tych śledzi mając na nie 100% koncesję. Każdy matjas wyprodukowany w innym kraju nie jest matjasem.
-
Gość: Kasia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/12/13 14:38:48
Droga Samiro, dziękuję za blyskawiczną odpowiedź jednak nadal nie wyjaśniłaś skąd te zatrucia (domniemuję, że żadną rybą nie można się śmiertelnie zatruć, ot tak..). Ale nie musisz wyjaśniac, to nie jest takie ważne. Poprostu bardzo mnie to zaintrygowało.
-
2015/12/14 11:32:55

Jestem tu więc z chęcią odpowiem Ci jeszcze raz Kasiu. Zatruciu pokarmowemu w rezultacie śmiertelnemu zatruciu, można ulec jedząc surowe ryby, w których żyją pasożyty czy nicienie. Pasożyty biorą się z wody i mogą żyć w każdym żywym organiźmie, nawet w człowieku. Matjasy nie są poddawane obróbce cieplnej (smażenie,) a proces zwany "kaken" odbywa się na surowym śledziu i w zasadzie Matjas jest surowym śledziem jako produkt końcowy. Prawidłowe mrożenie gwarantujące zabicie ewentualnych pasożytów występujących w rybach, a jednocześnie nie zepsucie delikatnego struktury mięsa młodego śledzia głębokim mrożeniem, trwało bardzo długo i owe próby dojścia do perfekcji kosztowało nie raz rybaka lub jego członka rodziny śmiertelnym zatruciem, gdy skonsumował przez siebie przygotowane matjasy w których jednak pasożyt pozostał żywy.
Dlatego też nie jadamy w zasadzie surowych ryb. Bywają wyjątki, np. łosoś na sushi który musi być surowy, osiąga astronomiczne ceny przez to, że jego jakość i świeżość jest najwyższa. Podobnie z tuńczykiem, którego również w Japonii jada się na surowo. Nawet jednak jeśli jest pewność co do jakości, nie powinno się jadać sushi regularnie.
Holenderskie oryginalne Matjasy są surowymi śledziami, które poddane są działaniu enzymów z własnej trzustki dzięki czemu tracą surową strukturę mięsa i stają się kremowe, sól podnosi delikatnie smak a perfekcyjne mrożenie gwarantuje, bezpieczeństwo przed zatruciem. Pozdrawiam
-
Gość: Kasia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/12/14 16:51:58
Dziękuję za wyjaśnienie. Spać bym nie mogła z ciekawości ;)
-
2015/12/14 20:30:52
:))))
-
Gość: Zosia, *.play-internet.pl
2015/12/18 20:48:54
Trafiłam na Twój blog i takie ciekawostki, super!!.Mój syn przebywa właśnie w Holandii i już wiem co ma nam przywieźć.
-
Gość: gość, *.dynamic.chello.pl
2016/02/08 22:14:22
oryginalne matjasy można również dostać w firmie Tesoro Del Mar.
-
Gość: świeże rybki, *.icpnet.pl
2016/02/17 18:32:20
Witaj serdecznie, handluję oryginalnymi matjasami Holenderskimi od 5 lat, polskie społeczeństwo nie wie, że takie istnieją. W związku z tym mam pytanie, czy mógłbym użyć Twoich fotek z blogu i samego blogu do wypromowania "Naszego bohatera"
-
2016/02/17 22:46:29
Jeśli dodasz link z odnośnikiem na mojego bloga jako źródło informacji i zdjęć, to możesz ich użyć. Proszę mi przesłać również link na swoją stronę na której je umieścisz. Pozdrawiam
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/02/18 02:10:18
Super informacje, bardzo istotne gdyż na Polskim rynku prawdziwego matiasa w formie świeżego fileta jeszcze nie było i jak na razie się na to nie zanosi.
To co się robi z rybami zanim na stoisko trafią woła o pomstę do nieba ,to samo dotyczy serów i mięsa.
Sprzedawcy ryb szczególnie w marketach zazwyczaj nie mają zielonego pojęcia w temacie oferowanego asortymentu uczą się od klientów informacji które powinny być ich podstawowa wiedzą.
Polska ma Bałtyk a nie ma swoich ryb a posmakowanie świeżego matiasa dla przeciętnego kowalskiego to prawdopodobieństwo jak lot na Marsa - niestety to smutne.

-
Gość: Hania, *.megaline.telecom.kz
2016/03/18 12:12:52
No to chodzil kolo mnie chodzil ten holenderski sledzik I wychodzil swoje, teraz juz na pewno na niego zapoluje a ze dzieki temu blogowi jestem teraz tak dobrze w temacie doedukowana to juz nie dam sie zwiesc naciagaczom rynkowym bo juz nieraz jako zjadacz sledzia mialam niby te holenerskie w reku (Swinoujscie) ale jakos do tej pory nie kupilam nie wierzac czy sa orginalne. A swoja droga wezme pod sciane kuzynke, ktorej syn juz z 25 lat mieszka w Holandii a ta nigdy sie na temat sledzikow nawet nie zajaknela .... ja najczesciej przez Holandie to tylko przejezdzam, ale mam nadzieje, ze na stacjach benzynowych mini przekazke tez znajde ;)
-
2016/03/19 10:45:46
Do Hani..... fajny komentarz :) Na stacji benzynowej w Holandii i owszem trafisz na przekąski holenderskie np. kroket, frikandel lub przekąski męsne zapiekane w cieście kruchym.... jednak na matjasa trzeba i i należy pofatygować się na bazar rybny (najlepiej w czerwcu- w czasie sezonu na matjasy). W tym czasie są najwyborniejsze z bazaru i nawet o niebo lepsze od tych z "sieciówek". Pozdraiam
-
Gość: ania, *.dynamic-ra-12.vectranet.pl
2016/05/29 13:35:00
ale świetny artykuł, wreszcie coś wiem o śledzikach...zjadłabym chętnie prawdziwego matjasa, a nie te podróbki w Polsce, szukałam w Katowicach, ale nie znalazłam, niektórzy piszą, że w makro są, więc sprawdzę...ilekroć jestem w jakimś supermarkecie i widzę napis "matjasy" zwracam uwagę sprzedawcy, aby nie wprowadzał kupujących w błąd i czekam tak długo, aż zmieni na "a la matjasy", straszę jakimś urzędem... w tych pakowanych jest tyle dodatków i konserwantów, że aż się odechciewa...pozdrawiam... i zazdroszczę tych pysznych śledzików...
-
2016/05/29 15:56:36
Dziękuję i mam nadzieję, że kiedyś będzie Ci dane spróbować oryginalnego Matjasa holenderskiego. Mam nadzieję, że może z Holandii przywiezie Ci ktoś w "chłodziarce turystycznej" te świeże (nie mrożone).... prosto od handlarza rybami. Pozdrawiam
-
Gość: Iza, 185.20.173.*
2016/06/15 18:50:51
Przed chwilą wróciłam ze sklepu rybnego ze śledziem po 60 zł za kilogram. Uznałam, że miałam zaćmienie, wydając tyle kasy za śledzika, ale tknęło mnie i wrzuciłam do Google hasło "matjas holenderski" - tak stało na paragonie - a przecież "zwykła" ryba nie może tyle kosztować :). trafiłam na Twój post. I uzanałam, że to nie zaćmienie, ale przebłysk geniuszu. Aż doczytałam do miejsca, że oryginał ma mieć ogonek i nie taplać się w oleju. A mój śledź nie ma! I się tapla! Całe szczęście, że jest pyszny, bo bym się chyba kompletnie załamała.
Teraz poczytam sobie inne Twoje posty, bo nie dość, że są konkretne, to jeszcze czyta się rewelacyjnie. Pozdrawiam.
-
2016/06/15 22:11:11
Do Izy: faktycznie całe szczęście, że przynajmniej Ci śledziki smakowały. Pomyśl więc jak smakowałyby ci te oryginalne.
Tylko kwoli przypomnienia: oryginalne świeże matjasy kupowane na sztuki u handlarza rybami w Holandii są zwyczajnie sprzedawane luzem. Jeśli są pakowane na rynek marketów lub eksport, są zawsze zapakowane po 2-3 sztuki z cebulką obok, ALE W ŻADNEJ ZALEWIE OLEJOWEJ. Są pakowane też próżniowo by mogły ciut dłużej poleżeć i próżniowo mrożone. W żadnym wypadku nie są pakowane w oleju. To byłaby czysta profanacja tak zdrowego i wartościowego produktu. Jeśli podrabiający producent tak robi, próbuje zatuszować fakt, że śledzie same z siebie są już zbyt chude.
Pozdrawiam
-
Gość: padak, *.tonetic.pl
2016/09/07 20:25:44
koenigsmatjes, kupiłem w makro, niestety mrożony. Z ogonkiem bez żadnego oleju - znakomity. Cena to trzydzieści kilka złotych za kilogram, bo w takich opakowaniach jest sprzedawany. Delikatny z ogonkiem, filetowany ręcznie i mimo, że napisano "do spożycia po obróbce cieplnej" to oczywiście nie sprofanowałem go.
-
2016/09/12 14:05:17
Brawo, bardzo sie ciesze, ze zjadles bez profanacji, bez obrobki cieplnej i jak bo p. Bog stworzyl... prosto z opakowania, bo tak go tylko sie je. To gotowy delikates. Pozdrawiam
-
Gość: ewa, *.dynamic-ww-12.vectranet.pl
2016/12/16 13:23:55
Dzieki za tyle informacji
czy dobrze zrozumiałam , jak kupię mrożony sprzedawany jako holenderski matijas to będzie ściema ?
-
2016/12/16 23:36:14
Nie, nie ściema Bywają paczkowane i zamrożone oryginalne holenderskie prawdziwe matjasy i można je kupić nawet w samej Holandii. Warunkiem jest aby były wyprodukowane i paczkowane w Holandii i stamtąd importowane np. do Polski (napisy na opakowaniu muszą po holendersku). Jedynie takie mrożone matjasy są żadkością, bo mrożenie źle wpływa na jakość mięsa. Najlepsza opcją kupić na targu w Holandii, jeśli nie ma dostepu do targu są jeszcze paczkowane świeże w markecie, kolejną opcją jest kupić zapakowane wakium, czyli w szczelnych paczkach z wyssanym powietrzem. Mrożone to już ostateczność.
-
Gość: xxx, *.cable.smsnet.pl
2017/01/26 20:14:28
Ja kupowałem matjaski w niemieckim realu w Schwedt. Sprawdzone w 100 % nawet wysylalem w Polske znajomym ale ostatnio ich nie ma. Producentem jest firma z Rostocku ale ze Szczecina jest 250 km i trochę daleko. Bardzo popularna jest w Niemczech bułka z matjasem za ok 2.2 do 2.5 euro.

www.ostseefisch.de/Das_Sortiment/Matjes__Salzfisch__Spezialitaeten/Edle_Matjesfilets_in_Oel_145.html
-
2017/01/26 22:53:21
Czy ty w ogóle przeczytałeś mój artykół?????????? Przecież to o czym piszesz to nie są żadne holenderskie matjasy, tylko filety śledziowe w oleju ....wyprodukowane w Niemczech.
Przecztyaj te 2 punkty:
1- oryginalne matjasy są produkowane tylko w Holandii przez Holendrów
2- nigdy nie są w oleju !!!!!!!!!!!!!!!!!
W ogóle w niczym nie są, ani w oleju, ani w oliwie, ani czymkolwiek innym. Matjas jest we własnym naturalnym tłuszczu, nie zalewany żadnym olejem roślinnym.
-
Gość: beton, *.adsl2.static.versatel.nl
2017/02/04 22:48:48
Świetny artykuł, mieszkam w Holandi, co roku bywam na Vlaggetjesdag, ale pewnych rzeczy nie wiedziałem. Dzięki!
-
Gość: Maciek, *.dynamic.chello.pl
2017/06/03 20:50:58
Witam, dzięki za wspaniały tekst i rys historyczny dotyczący matjasow, wiele się zgadza, ale nie wszystko: do Polski trafiły nieco wcześniej jeszcze w okresie stanu wojennego i były sprzedawane w 5 kg plastikowych wiaderkach prosto z chłodni dlatego, iż otwarte a w sumie drogie śledzie nie znajdowały licznych nabywców i trzeba było je wyrzucić. Myślę że był to dar holenderskich serc dla umeczonego kraju. Chyba jest trochę przesady w opisie soli "peklujacej" i technik zamrażania rodem z XIV i XV wieku, cala reszta tekstu się zgadza. Wspaniały i niezapomniany smak Matjasow w każdej opisanej postaci. Dzięki za tekst i serdecznie pozdrawiam.
-
2017/06/04 09:51:55
Dziękuję i od razu prostuję, że nie piszę tu nigdzie o technice zamrażania rodem z XIV / XV w. ale o tym, że preparowanie przez holenderskich rybaków śledzi na Matjasy w tamtych odległych czasach się zapoczątkowało. To niestety ale niezaprzeczalny fakt. To nie jest żadne odkrycie ostatnich lat.
Matjasy można powiedzieć, że są stare jak dawno ludzie zaczęli suszyć ryby czy szukali innego sposobu na "zakonserwowanie" żywności.
Odnośnie przesady gdy mówię o stosowaniu soli, trudno mi się odnieść bo nie wiem czy chodzi o powątpiewanie czy ważne jest ile soli się używa. Ilość soli to też żelazna reguła i jest bardzo ważna by śledzie nie były za słone lub za mało słone a takie w sam raz jakie Matjasy mają być. A smak Matjasów jest niepowtarzalny dzięki swojemu subtelnemu tylko słonemu smakowi.
Pozdrawiam
blogi kulinarne Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów myTaste.pl
zBLOGowani.pl
Foodki - fotografie potraw i zdjęcia kulinarne rondel Lista Blogów Kulinarnych Katalog Smaków - Przepisy kulinarne na każdą okazję i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl